Posty

Cierpliwość

Kiedy bardzo zależy Ci na osiągnięciu jakiegoś celu, jesteś w stanie bardzo mu się poświęcić. Czasem do tego stopnia, że wiele osób z Twojego otoczenia nie potrafi zrozumieć tej pasji, przez nich nazywanej obsesją. Znosisz słowa zdumienia, rzadziej uznania, z powodu swojej wytrwałości. A co, gdy pomimo ciężkiej pracy, cel nadal jest daleko? Jak się nie sfrustrować, kiedy mijają kolejne deadline'y, które sobie stawiasz, a progres jest nieporównywalny do włożonego, niewolniczego wręcz wysiłku? Sztuka to zachować spokój, zdefiniować w czym problem i go rozwiązać. Może plan był zbyt optymistyczny do moich możliwości, może planowałam zbyt duży krok w zbyt krótkim czasie? Byłam świadoma tego, że porywam się na najtrudniejsze dla mnie elementy gimnastyczne i próbuję w miesiąc z hakiem doprowadzić je do poziomu, którego nie udało mi się osiągnąć do tej pory w dwa lata. Może za dużo, za szybko. Co z odpoczynkiem? Czy potrafię się odpowiednio regenerować? Może potrzebuję nie tyle odpoczy...

Mental game

Temat przewodni w mojej "karierze" sportowej to tzw. mental game. Jestem dobra, nawet bardzo dobra, w mówieniu sobie w trakcie najbardziej okropnego WODa, kiedy mam ochotę co najwyżej przyozdobić podłogę wymiocinami, że nie mogę się zatrzymać i że nie odpuszczę. Tutaj moja głowa zwykle nie zawodzi. Problem pojawia się, gdy widzę KILOGRAMY. Jestem jedną z tych osób, której nie powinno pokazywać się ile krążków znajduje się na gryfie. Jestem przekonana, że gdybym nie wiedziała ile podnoszę, wiele z moich spalonych prób zakończyłoby się sukcesem. Mało tego, nie są to próby nieudane o włos. To sytuacje, gdy nie jestem w stanie zrobić nawet pierwszej fazy ruchu tylko dlatego, że przy każdym z ćwiczeń mam w głowę zakodowaną wagę graniczną, po dojściu do której zaczynają się schody, w głowie buduje się bariera i koniec. Wczoraj był idealny przykład na to jak bardzo przez to tracę. Do znalezienia w 15 minut ciężki clean. W ciągu 8 pierwszych minut doszłam do 50 kg, mojego PR-a ze s...

Ciężkie dni

Pewnie każdy z Was miewa dni, gdy od samego rana przepełnia irytacja, z pracy wychodzi się z pełną głową, a jedynym marzeniem jest przebiec kilkaset metrów, chwycić w końcu za sztangę i się wyłączyć, a raczej przełączyć na tryb machiny. Niestety jestem człowiekiem, w którego każdy stres uderza bardzo mocno, a takie niespokojne dni potrafią kompletnie wybić mnie z uderzenia na wiele, wiele godzin. Bywa, że moja głowa buszuje jeszcze po negatywnych zakamarkach wyobraźni wspominając cały dzień i choć mam przed sobą ukochany gryf nie potrafię włączyć potrzebnego skupienia, nic nie wychodzi jak powinno. Nie lubię takich dni, walczę wówczas ze sobą, czuję, że stać mnie na więcej, a jednocześnie widzę jak popełniam podstawowe, szkolne błędy. Zdaję sobie sprawę, że taka jest naturalna kolej rzeczy, nie można być cały czas na 100%, jednak blokady w głowie, które się wtedy tworzą bardzo mnie frustrują. Dziś na tapecie 15 minut na znalezienie 1 ciężkiego power snatcha. Jest 35 kg, chociaż już ...